05 sierpnia, 2016

#3 Projekt denko- kolorowe "pustaki"! Empties #3!


Hej!

Mam nadzieję, że macie się świetnie. Ja jestem bardzo zadowolona, bo jadę na urlop do Polski, odpocząć od tej rutyny i codziennego zgiełku. Cieszę się tym bardziej, bo w tamtym roku niestety jako takich wakacji nie miałam!!!! A Wy wybieracie się na wakacje do ojczyzny, czy może gdzieś w bardziej egzotyczne miejsce? Dajcie znać!

Robiłam niedawno porządki w swoich kosmetykach, i jest wśród nich kilka zdenkowanych kosmetyków,
kilka starych i kilka, których po prostu nie używam. Dzisiaj krótko o zdenkowanych i jeżeli jesteście ciekawe, które kosmetyki udało mi się wykończyć na maxa to zapraszma do lekturki.

Podkłady:





Dosyć fajny podkład, ze średnim kryciem. Dla cery mieszanej/tłustej jest średni, bo po kilku godzianch zaczynałam się świecić. Bardziej już wolę Bourjois Healthy Mix, który ma żółte tony I lepiej zakrywa zaczerwienienia na twarzy.





Nie wiem jakim cudem go wykończyłam, bo podkład jest okropny. Kupiłam go z nadzieją, że będzie tak samo dobry jak słynny koretkor pod oczy Instant Anti- Age The Eraser Eye i jakże duże rozczarowanie przeżyłam: okropnie się rozprowadza, zostawia smugi, nie chce stopić się ze skórą, totalny BUBEL. Chyba go wycofali ze sprzedaży, bo w żadnej drogerii w UK go nie znalazłam. Jedynie na eBuy, jeżeli jesteście zainteresowane?

Korektory:

Dostać można tylko w Wilko, cena śmieszna £2,50 a korektor świetny! Ja nie mam dużych przebarwień lub zasinień pod oczami I cieszę się, że znalazłam tani i wyrównujący koloryt pod oczami korektor na codzień. Polecam!


Świetny korektor, szczerze to jest lepszy od tego z Essence, ale za jego cenę jest bardzo mało wydajny. Pięknie rozświetla okolice oczu i inne kluczowe obszary na twarzy, a co najważniejsze nie zbiera się w załamaniach! Jestem na tak!

Cienie do oczu:




To jest ulubieniec nad ulubieńce!!!!Bo któż nie kocha cieni z Inglota ;)!  Piękny mat, beżowy jasny kolor, zbliżony do koloru mojej skóry. Przed rozpoczęciem nakładania cieni na oko ten maluszek ląduje zawsze jako pierwszy, dzięki czemu blendowanie pozostałych cieni oraz oczyszczanie okolicy oka po skończonym rozcieraniu kolorów jest bardzo przyjemne. Polecam!! Oczywiście zapasy mam zrobione ;).

17 Eyes, Ivory Coast

Bardziej wpada w różowe tony, wykończenie bardziej satynowe niż matowe. Długo go używałam przed moim “inglotowym matem” i tak leżał do dzisiaj, żeby skończyć już swoje samotne bytowanie w szufladzie ;). Kupiłam chyba w Bootsie.

Eyeliner i tusze:




Jedyny plus dla tego linera to,że ma fajny aplikator. Tutaj cena adekwatna do jakości (£2,00): trzeba budować tą czerń, i jak za długo nim pracujemy, to już w ogóle nie ma produktu- trzeba przez dobrą chwilę potrzymać go w pozycji: “aplikatorem w dół” aby zawartość “ściekła” do aplikatora.






Co tu dużo pisać… Większość z Was pewnie go zna. To mój jeden z ulubionych tuszy: świetna szczoteczka, wydłuża, rozdziela, przepiękny efekt na rzęsach- kupię ponownie.


Pamiętam kiedyś polecała go Maxineczka, zakupiłam i byłam zadowolona. Ale myślę, że w/w poprzednik jest lepszy i tańszy!

Usta:




Taki delikatny połyskujący róż, dłuuuugo już u mnie siedział i czas się pożegnać, bo ma chyba już wieki (kupiłam chyba zanim stałam się świrusem makijażowym) i bardzo słabo trzyma się na ustach. Chyba wycofany już z produkcji, ale znalazłam na eBayu jeżeli chcecie rzucić okiem.


Kredka do ust, która również leżała sobie już długo i również bardzo stara. Typowa czerwień, długo trzymała się na ustach. Ale czas już wrzucić ją do wora zdenkowanych, bo już ogryzek z niej został, a mam inne czerwienie w toaletce!






Świetna pomadka w płynie!!!! Bardzo trwała, zmywać trzeba płynami micelarnymi pod wieczór. W ciągu dnia prawie nie naruszona na ustach. Chociaż za swoją cenę (£8,99) uważam za mało wydajną. Kupiłam ją dokładnie rok temu, i przyznaję, że był czas namiętnego używania, ale bez przesady. Poza tym chyba coś się z nią zrobiło, bo bardzo brzydko pęka na ustach i wygląda nieelegancko. Więc odrobina jej została, ale już niezdatna do użytku leci do kosza!


To już wszystkie kosmetyki kolorowe, które zakończyły u mnie swój żywot. Ciężko jest zdenkować kolorówkę, szczególnie jak jest się makijażowym świrem, prawda? U mnie się to udało po paru latach ;), a jak jest u Was? A może zdenkowałam coś co znacie? Koniecznie dajcie znać w komentarzu na dole!

Dziękuję, że dotrwaliście do końca posta!


Buziaki, Iza


* Wszystkie opinie bazuję na własnych doświadczeniach i nie są sponsorowane




Jeśli macie ochotę, to zapraszam też na: FacebookInstagramTweeterSnapchat bella8122 (PL).